Prezydent śledzi. 31 października 2016

Prezydent śledzi.

 

Za przeproszeniem, do cholery, niech prezydent weźmie się wreszcie do roboty! – to wymknęło mi się wczoraj w TVN24.

Emocje czasem sprawiają, że z ust wyskakuje „cholera”, która przed południem w telewizji raczej nie powinna się pojawić. Jednak kontekst był określony. Mówiliśmy o leczniczej marihuanie, co do której Prawo i Sprawiedliwość nie może się określić.

Minister zdrowia mówi o hodowaniu tej rośliny na balkonach, a posłowie PiS kluczą i kluczą.
Prezydent Duda spotkał się co prawda z cierpiącym na glejaka, byłym rzecznikiem SLD i jedną z twarzy walki o tę sprawę, Tomaszem Kalitą. Po spotkaniu do dziennikarzy wyszedł rzecznik głowy państwa i mówi, że Pan Prezydent szczegółowo śledzi debatę w sprawie tzw. medycznej marihuany; jest przekonany, że należy pomóc chorym, ale zwraca uwagę, że temat jest wrażliwy. Jeśli więc Pan Prezydent jest przekonany, że należy pomóc chorym, to niech pomoże, a nie śledzi.
Od ponad roku Pan Prezydent coś śledzi. Słowa i deklaracja pomocy to już za mało, kampania się już dawno skończyła. Niech Prezydent tupnie nogą i zażąda błyskawicznego przeprowadzenia tej sprawy przez Sejm na zbliżającym się posiedzeniu. Co jak co, ale słowo Prezydenta chyba coś znaczy? Nawet w PiS! Bo do tego, że PiS umie przyjąć ustawę w kilkadziesiąt godzin nie podlega dyskusji.
Ludzie cierpią, ludzie czekają, ludzie proszą. Nie ma czasu do stracenia. A jeśli na spotkaniu z Panem Kalitą zapadły jakieś konkretne ustalenia, terminy, padły obietnice to społeczeństwu, szczególnie części czekającej na medyczną marihuanę powinny być wyjawione.
Bo jeśli ludzie słyszą, że Pan Prezydent coś śledzi to szlag mnie trafia i odnoszę wrażenie, że sprawa nie poszła do przodu ani o milimetr.

Tymczasem Pan Prezydent jeździ. „Nie cofnę się przed nikim, bo ja nie składałem swojego zobowiązania ani przed żadnymi politykami, ani przed żadnymi prezesami żadnych trybunałów, tylko ja składałem swoje zobowiązanie przed wami, przed państwem je składałem.” – mówił w Starym Sączu Prezydent Duda zapominając, że przysięgał dochować wierności postanowieniom Konstytucji.

W ostatnim miesiącu był w miejscowości Łobez w Zachodniopomorskiem, Strzelcach Krajeńskich, Siemiatyczach, Hajnówce i Starym Sączu. Najserdeczniej pozdrawiam mieszkańców tych pięknych miast. Wybór miejsc, które tak ochoczo wizytuje Prezydent Duda to chyba nie jest przypadek. Jaki jest bowiem klucz doboru miejsc, w których pojawia się głowa państwa? Otóż – naturalnie zupełnym przypadkiem - pojawia się tam gdzie mocno wygrał z Bronisławem Komorowskim. Łobez - 60.61% głosów dla Prezydenta Dudy, Hajnówka - 69.09% (powiat hajnowski 70,25%), Stary Sącz - 78,69%, Strzelce Krajeńskie - 65.76%.
Ciekawe czy przed końcem kadencji Pan Prezydent znajdzie czas, by zawitać do Grudziądza, gdzie zdobył 38,38% , albo do Świnoujścia - 36.71%, Słubic -31.62%, a nawet mojego Torunia, gdzie prezydenta poparło 41.53% głosujących.

Dlatego za przeproszeniem, do cholery, koniec śledzenia i jeżdżenia Panie Prezydencie. Czas na robotę.