Chocholi taniec wokół ronda

 

 

W Słupsku, z inicjatywy Prezydenta Roberta Biedronia jedno z rond zostało nazwane imieniem Izabeli Jarugi – Nowackiej, wieloletniej parlamentarzystki z okręgu gdyńsko – słupskiego, która zginęła w katastrofie smoleńskiej. Nie wszystkim jednak ten pomysł się spodobał. 3 radnych PiS ze słupskiej rady miasta postanowiło zagłosować przeciwko.

Zdaniem radnych Pani Izabela nie zasługuje na pamięć, ponieważ była zwolenniczką cywilizacji śmierci, aborterką, złym człowiekiem, bo tacy też zginęli w katastrofie smoleńskiej. Jeden z radnych przeciwny tej uchwale przyznał wprost, że jest to odwet za odrzucenie pomysłu podobnego upamiętnienia Prezydenta RP Lecha Kaczyńskiego.

Radni mieli prawo zagłosować zgodnie ze swoimi przekonaniami, nawet jeśli motywacje tego wyboru oceniamy jako nieprzyzwoite i amoralne. Tak jak prawem innych radnych było wyrażenie sprzeciwu przeciwko ulicy Lecha Kaczyńskiego. I tu też każdy może mieć swoje zdanie na ten temat.

Najbardziej w tym wszystkim przygnębiające jest to, że wielka narodowa tragedia, jaką jest katastrofa smoleńska została przekuta w amunicję do bratobójczej walki. Nic nas to nie nauczyło, a śmiem twierdzić nawet, że po 7 latach jesteśmy nawet głupsi.

Jedna partia postanowiła to wydarzenie cynicznie wykorzystać jako paliwo polityczne, na którym jedzie od 7 lat. Tym paliwem jest kłamstwo, pomówienia i dzielenie ofiar na gorszych i lepszych. Miesięcznice smoleńskie to nic innego jak seanse nienawiści odgrodzone barierkami ze strachu przed obywatelami. Ale dużo wyższy i gorszy mur budowany jest przy użyciu słów, jakie na tych nieszczęsnych miesięcznicach padają. Zginęli publiczni funkcjonariusze na służbie, załoga samolotu, ludzie zasłużeni dla kraju. O różnych poglądach, różnych opcji politycznych, ale życie każdego z nich warte było tyle samo i w takim samym stopniu zasługują oni na naszą pamięć i szacunek. Zarówno w naszych sercach, jak i w przestrzeni publicznej powinno być miejsce i na rondo Izabeli Jarugi Nowackiej i na ulicę Lecha Kaczyńskiego i na pomnik ofiar katastrofy w Smoleńsku.

Dobrze by było, gdybyśmy mogli naszą tożsamość zbiorową budować też na pozytywnych przykładach. A jeśli tak, to czy w takich warunkach demokracja ma szanse się udać?
Po 1989 roku pragnęliśmy wolności, nowinek z Zachodu i telewizji satelitarnej, ale przede wszystkim pragnęliśmy normalności, której nie było przez 45 lat komuny. Tymczasem czy możemy dziś mówić o normalności? Czy normalne jest szukanie na siłę dowodów na domniemany zamach? Czy normalne jest selekcjonowanie ofiar katastrofy na lepszych i gorszych?

Wciąż tańczymy chocholi taniec, chyba najbardziej charakterystyczny nasz taniec narodowy. Bo jeżeli jesteśmy w stanie się zjednoczyć tylko wtedy, gdy Robert Lewandowski strzela gola, to naród z nas marny, a społeczeństwo żadne. Jeden ze słupskich radnych głosujących przeciw upamiętnieniu Izabeli Jarugi – Nowackiej powiedział, że może Bóg wybaczy jej grzechy. Nie wiem czy wybaczy Jarosławowi Kaczyńskiemu.