Dialog bez dialogu CD

Trudno zachować spokój w obliczu wydarzeń, które miały miejsce przez ostatnie kilka tygodni w Centrum Sztuki Współczesnej w Toruniu. Panowie Kuczma i Żydowicz, swoimi decyzjami starają się skłócić i zniechęcić do siebie i instytucji, którą zarządzają wszystkich: artystów, byłych i jeszcze obecnych pracowników, dziennikarzy i mieszkańców.

Odnoszę się tu przede wszystkim do zlikwidowania Kina Centrum, bo to jest likwidacja, a nie reorganizacja, jak próbuje nam się wmówić. W jego miejsce ma powstać Centrum Sztuki Filmowej, ale nie wiadomo: kiedy, z jakim programem, pod czyim kierownictwem. Chociaż, jeśli chodzi o tę ostatnią wątpliwość, to wszystko wskazuje, że zajmą się tym pracownicy Fundacji Marka Żydowicza „Tumult”. Na konferencji prasowej obu Panów, która odbyła się 15 marca mogliśmy się za to dowiedzieć, że kino nie realizowało założonego programu, że nie działało jak kino studenckie, że miało nie taki repertuar, że jego udźwiękowienie jest złe, o fotelach już nie wspominając. Generalnie było do niczego, choć w skali całej instytucji generowało największy przychód i miało największą publiczność. 
Prawem każdej dyrekcji jest to, że ma prawo dokonywać zmian personalnych, reorganizacji, wdrażać swój program funkcjonowania instytucji, którą zarządza. Istnieje jednak różnica między firmą prywatną, a instytucją państwową, a taką jest CSW.
Jeżeli zamyka się jedyne kino studyjne, to pięć minut później ludziom, którzy je odwiedzali powinno się przedstawić konkretną propozycję co dostaną w zamian i od kiedy. Jeżeli zwalnia się kuratorów i podważa się ich dotychczasowe dokonania, to powinno się wskazać gdzie dokładnie popełnili błędy, kto ich zastąpi i z jakie inicjatywy będą realizowane. Konkretnych odpowiedzi na poniższe pytania brak. Są za to ogólnikowe zarzuty i kreowanie mitycznego wroga w postaci „swego rodzaju podziemia”, które zdaniem Pana Kuczmy działa w Toruniu i rzuca mu kłody pod nogi. Chyba też do niego należę, choć o tym wcześniej nie wiedziałam.
Wspomniana konferencja prasowa miała rozwiać wątpliwości i nieporozumienia związane z ich krótką działalnością w CSW. Spotkanie się odbyło, wątpliwości zostały. Nie do zaakceptowania dla mnie jest zarówno ton wypowiedzi obu panów: pyszałkowaty i oskarżycielski wobec dziennikarzy i uczestników spotkania, którzy zadawali niewygodne pytania. Zacytuję tylko jedną z wielu wypowiedzi obrazujących stosunek Pana Kuczmy do dialogu z innymi: „Ta Wasza afera działa na niekorzyść CSW i kultury toruńskiej”.  
To nie jest dobry wstęp ani do współpracy, ani do dialogu, ani do zwiększenia frekwencji w Centrum Sztuki Współczesnej w Toruniu. I nie sądzę też, że ktoś weźmie sobie do serca prośbę obu panów, aby oceniać ich po 2017 roku, kiedy widoczne będą owoce ich pracy. Otóż one widoczne są już teraz. I trudno ich nie ocenić.