Konsultacje

W 1969 roku na norweskich wodach Morza Północnego odkryto bogate złoża ropy naftowej i gazu ziemnego. W 1971 roku rozpoczęła się eksploatacja pierwszego złoża. Pieniądze, jakie zaczęły zasilać budżet kraju można było wydać dowolnie. Jednak decydenci, postanowili sposób ich wydatkowania uzgodnić z mieszkańcami. Od tego czasu Norwegia zaczęła rozwijać konsultacje społeczne i mechanizmy partycypacyjne na wszelkich poziomach zarządzania. Od krajowego po lokalny. Dzisiaj Norwegia jest krajem, w którym jakość życia jest na najwyższym światowym poziomie, a partycypacja mieszkańców w podejmowaniu decyzji politycznych jest naturalnym elementem zarządzania.
Mieszkańcy tego kraju uważają, że ich wysoki poziom życia nie wynika z tego, że kraj posiada bogactwa naturalne (przecież wiele innych krajów też je posiada, a jakość życia jest tam niska), ale z tego, że potrafili dobrze te pieniądze wydać. I nie mają znaczenia same rozwiązania, ale sposób ich wypracowania. Norwedzy, doświadczeniem zdobytym przez ostatnie 35 lat chętnie dzielą się z krajami, w których demokracja jest jeszcze niewystarczająco rozwinięta. Utworzyli Fundusz Norweski, który wspiera rozwój demokracji i partycypacji m.in. w takich krajach jak Polska. Dzięki Norwegom wiemy, że publiczna debata może być konstruktywna, że dzięki niej możemy podjąć lepsze decyzje, ale pod warunkiem, że zastosujemy odpowiednie „sposoby” na prowadzenie konsultacji społecznych. Od wielu lat takie skuteczne „sposoby” publicznego podejmowania decyzji promuje toruńska fundacja, Pracownia Zrównoważonego Rozwoju. Projekty partycypacyjne zrealizowane w Toruniu przez PZR to modele konsultacyjne dla dziesiątek samorządów w Polsce.
W Toruniu konsultacje z mieszkańcami cały czas raczkują, a sposób ich przeprowadzania w prezentacjach ekspertów mieści się w rozdziale „Podstawowe błędy w procesach konsultacyjnych”. I po raz kolejny uczestnicząc w konsultacjach, tym razem w sprawie budynku przy ulicy Bydgoskiej 50/52 miałam właśnie takie wrażenie. Pomimo wprowadzania coraz lepszych technik dialogowych i stosowania odpowiedniego nazewnictwa, ciągle popełniane są błędy podstawowe. Tym razem, zaproszono mieszkańców do znalezienia pomysłu na przeznaczenie budynku, choć nazwano to badaniem potrzeb. Ale pomiędzy potrzebami a propozycjami rozwiązań istniej podstawowa różnica. Można to porównać z wizytą u lekarza. Żeby mógł on zastosować odpowiednią kurację, musi postawić dobrą diagnozę. Do jej przeprowadzenia potrzebny jest pacjent, który opowie co mu dolega, co go boli, a na tej podstawie lekarz przeprowadza badania. Dopiero wtedy może podjąć trafną decyzję. Tymczasem podczas ostatnich konsultacji, lekarz zapytał pacjenta w jaki sposób ten chce się leczyć. Bez diagnozy.
Konsultacje społeczne w samorządach robione są po to, aby pomóc Prezydentowi czy Radnym podjąć jak najlepszą decyzję, jak najlepiej zainwestować publiczne środki, co zrealizować w danym miejscu, aby to miało sens i odpowiadało na potrzeby lokalnej społeczności. Żeby móc podjąć dobrą decyzję, potrzebna jest najpierw DIAGNOZA, czyli określenie jakie są POTRZEBY mieszkańców, czego na osiedlu brakuje, jakie są najważniejsze problemy, które trzeba rozwiązać. Dopiero mając taką diagnozę, zaprasza się mieszkańców i ekspertów do wypracowania i uzgodnienia odpowiedniego rozwiązania. Tak prowadzone konsultacje dają podpowiedź przeanalizowaną, przemyślaną i zaakceptowaną przez mieszkańców. A dzięki takiej podpowiedzi, podjęcie dobrej decyzji przez decydentów staje się znacznie łatwiejsze.
Konsultacje na temat przeznaczenia budynku na Bydgoskiej 50/52 ograniczyły się tylko do dyskusji o pomysłach. Czy te pomysły są dobre dla osiedla czy nie, w zasadzie nie wiadomo. Czy dzięki nim łatwiej będzie można podjąć dobrą decyzję? Na pewno łatwiej będzie podjąć jakąś decyzję. Ale przecież nie chodzi o jakąś ale o najlepszą możliwą.  Dlatego jeśli przeprowadzamy konsultacje społeczne, róbmy to rozumnie, aby były wartością dodaną, a podejmowane dzięki nim decyzje służyły jak najlepiej lokalnemu rozwojowi i mieszkańcom. Mamy wokół wiele przykładów dobrych praktyk, zarówno z własnego podwórka, jak i importowanych z Norwegii. Skorzystajmy z tego!