Mieszkańcy zmieniają miasto

Mieszkańcy zmieniają miasto.
W ubiegłym tygodniu zostały opublikowane wyniki głosowania w budżecie partycypacyjnym. Jednym z projektów, który zwyciężył, jest projekt zagospodarowania zaniedbanego terenu na osiedlu Fałata, położonego pomiędzy ulicami Reja, Łukasiewicza oraz Fałata. Powstanie tam Wielopokoleniowa Przestrzeń Rekreacyjna z zielenią, siłownią zewnętrzną, stołami do ping-ponga, stołem do piłkarzyków, ławkami, stołami, koszami na śmieci, stojakami na rowery i monitoringiem. Postanowiłam opisać w jaki sposób udało się mieszkańcom doprowadzić do powstania tego projektu i zdobycia środków finansowych na jego realizację. To dobry przykład na to, że zaangażowanie obywatelskie, a nawet protest wobec decyzji władz, może przynieść pozytywny efekt.
Po wyborach samorządowych, zeszłej jesieni, zadzwonił do mnie Marcin Drogorób, wówczas dyrektor Departamentu Edukacji i Sportu Urzędu Marszałkowskiego, który kandydował do Rady Miasta Torunia. Sam nie został radnym, więc przekazał mi pewną sprawę do załatwienia. Podczas rozmów z potencjalnymi wyborcami, jeszcze w trakcie kampanii, spotkał oburzonych mieszkańców, którzy sprzeciwiali się budowie parkingu pomiędzy ich blokami. Jak się okazało, mieszkańcy dowiedzieli się o budowie tego parkingu z ulotek wyborczych niedoszłego radnego Sejmiku Przemysława Waiwera, który chwalił się, że dzięki jego staraniom powstanie tam parking. Skontaktowałam się z niezadowolonymi mieszkańcami i bez wahania włączyłam się w sprawę.
Dzięki grupie mieszkańców, która sprzeciwiała się decyzji władz miejskich odnośnie budowania parkingu pomiędzy blokami, o sprawie zaczęło być głośno także w mediach. Udało się też doprowadzić do spotkania konsultacyjnego w terenie z przedstawicielami Urzędu Miasta. Podczas spotkania mieszkańcy wyrazili swoje oburzenie i przedstawili inną wizję zagospodarowania tego terenu. Chcieli, aby pomiędzy ich blokami były zielone tereny rekreacyjne a nie parking. Ale była też grupka mieszkańców, która opowiadała się za parkingiem. I w ten wymuszony sposób, rozpoczął się proces partycypacyjnego planowania przestrzeni publicznej. Odbyły się kolejne spotkania, podczas których mieszkańcy w podziale na grupy planowali teren wokół swoich bloków, dyskutowali o kwestiach zbieżnych i spornych oraz wyłonili swoich reprezentantów do uczestniczenia w dalszych pracach projektowych. Reprezentanci mieszkańców podczas dwóch kolejnych spotkań doszli do konsensusu, wypracowując projekt zagospodarowania terenu akceptowalny przez wszystkich. W projekcie znalazł się zarówno parking, jak i tereny rekreacyjne. Mając już gotową, wypracowaną w konsultacjach koncepcję, przekonałam Prezydenta do wpisania projektu budowy parkingu do tegorocznego budżetu miasta, natomiast zagospodarowanie terenu rekreacyjnego, wspólnie z mieszkańcami wpisaliśmy jako odrębny projekt do budżetu partycypacyjnego.
Dziś już wiemy, że projekt znalazł finansowanie i będzie realizowany w 2016 roku. Udało się. To sukces mieszkańców, którzy wzięli sprawy w swoje ręce. Ten proces pokazał też, że dzięki współpracy władz samorządowych z mieszkańcami, powstają lepsze projekty, lepsze miejsca w przestrzeni publicznej, że partycypacja mieszkańców w podejmowaniu decyzji ma sens, że można znaleźć takie rozwiązania, które wszyscy akceptują, i z których wszyscy są zadowoleni.
Będąc w środku tego ośmiomiesięcznego procesu, z wielką przyjemnością obserwowałam zaangażowanie mieszkańców. Jednak szczególną uwagę chciałabym zwrócić na panią Marzenę Hadaczek, która stała się nieformalnym liderem całej akcji i bez której cała ta historia by się nie wydarzyła. Moje gratulacje dla Pani Marzeny i wszystkich Mieszkańców, którzy zaangażowali się i przyczynili do powstania tego projektu.