Absolutorium

DLACZEGO POWIEDZIELIŚMY „NIE”

Zawsze z pełnym podziwem patrzę na pracę ludzi, którzy są odpowiedzialni za finanse i potrafią liczyć. To bardzo ważne, aby w obliczeniach słupki po prawej i lewej się zgadzały. Ale zgodność słupków przy wydawaniu pieniędzy nie wystarczy. Pieniądze powinniśmy również wydawać sensownie, mając z tyłu głowy wizję w wydatkowaniu i pomysł na miasto. Tak zaczęłam swoje pierwsze wystąpienie klubu radnych “Czas Mieszkańców” odnośnie absolutorium dla Prezydenta Torunia.
Przygotowywaliśmy się do tego, jaką podjąć decyzję od dawna. Przez ostatnie pół roku zadawaliśmy wiele pytań. Na część nie otrzymaliśmy odpowiedzi, na wiele z nich dostaliśmy odpowiedzi bezwartościowe, wymijające. Naprawdę bardzo trudno jest oceniać działania Prezydenta, jeśli radni mają ograniczony dostęp do informacji i nie mogą otrzymać wyczerpujących danych.
Staraliśmy się również przypomnieć sobie, co oprócz kampanii wyborczej było w ubiegłym roku wydarzeniem, które najbardziej utkwiło nam w pamięci. I przed oczami mamy zrozpaczone dzieci i rodziców podczas sesji o likwidacji Domu Harcerza. Pomysł związany z dyslokacją OPP "Dom Harcerza" Prezydent promował pod hasłem "rozbicia na drożdże, które w dalszym etapie będą rosnąć". W praktyce dyslokacja miała być likwidacją placówki. Hasłem tym Prezydent nie przekonał nie tylko rodziców dzieci uczęszczających do OPP, ale także wielu mieszkańców Torunia i dopiero sprzeciw kilkunastu tysięcy torunian wywarł wpływ na zmianę decyzji. Była to wielka lekcja lokalnej demokracji i test, którego Prezydent nie zdał.
Sytuacji, które oceniliśmy krytycznie jest jednak bardzo wiele. Kilka z nich wymienię.
- Jesteśmy przede wszystkim przerażeni wielkimi inwestycjami, dzięki którym toruńskie przedmieścia coraz bardziej toną pod asfaltem, tracąc swój lokalny, wyjątkowy charakter. Przecinane przez trasy szybkiego ruchu, są szatkowane bez poszanowania lokalnej, tradycyjnej sieci komunikacyjnej, a przede wszystkim ruchu pieszego. Mamy wrażenie, że układ szkieletowy Torunia jest zupełnie oderwany od rzeczywistości i pogarsza jakość życia mieszkańców. Przebudowa Konstytucji 3 Maja,  Trasa Wschodnia czy Średnicówka stają się symbolami braku wyobraźni i braku znajomości trendów w projektowaniu ulic jakie od dawna są stosowane na całym świecie. Najlepszym przykładem bezsensowności na miejskim krajobrazie jest Chełmionka. Dzięki budowie mało zasadnej trasy Staromostowej, ta historyczna dzielnica w szybkim tempie przestaje istnieć. Budynki historyczne, które w innych krajach otacza się opieką, w Toruniu przez lata zostały doprowadzone do ruiny, a ostatecznie wyburzone.
- 2014 rok to również kolejny rok zaniedbań toruńskich zabytków, szczególnie tych, które znajdują się poza obszarem UNESCO. Sztandarowym już przykładem jest budynek przy ul. Bydgoskiej 50/52, który w 1983 roku wpisany do rejestru zabytków nie doczekał się remontu do dziś. Ta „perła Bydgoskiego Przedmieścia” obecnie jest w katastrofalnym stanie i nie wiadomo, czy remontu doczeka.  W podobnej sytuacji są toruńskie forty, obiekty wyjątkowe. Ich katastrofalny stan, ostatnio został znowu poddany pod dyskusję, jednak nie dzięki działaniom Urzędu Miasta Torunia, ale dzięki apelowi o ich uratowanie, który napisali społecznicy.
- Idąc dalej. Realizacja wartego ponad 272 mln projektu BIT CITY, w tym projekt kładki dla pieszych przy Dworcu Miasto, uniemożliwiający pieszym w sposób bezpieczny poruszać się po chodniku to kolejne, nowe kuriozum na mapie Torunia.
- Niejasności w miejskiej spółce Toruńska Infrastruktura Sportowa, o których prasa pisze od dawna, to przykład braku kontroli i bezmyślności w zarządzaniu. Ja bowiem cały czas nie rozumiem, jak to możliwe, że w przetargu startuje firma, która nie istnieje? Później otrzymuje bez problemu dotację najpierw od Urzędu Marszałkowskiego, a potem od Gminy Miasta Toruń?
- Kropką nad „i” jest dla nas Pomnik żołnierzy wyklętych, który został postawiony niezgodnie z prawem, z uchwałą Rady Miasta Torunia. Bez konsultacji społecznych, bez konkursu, który wyłoniłby najlepszy projekt. Wreszcie bez opinii środowisk artystycznych czy architektów. Niesamowite, że w 200-tysięcznym mieście można meblować miasto bez większej refleksji nad przestrzenią miasta, jej estetyką i przyszłym charakterem miejsca, który chce się zmieniać. Rozumiemy, że pomnik był elementem umowy koalicyjnej ale to nie wyklucza wartościowej architektury. Ten pomnik jest bardzo szpetny. Jak to mówią mieszkańcy “odpustowa bylejakość”. Wg nas odbiera godność tym, których miał upamiętniać. Zmarnowaliśmy szansę na postawienie czegoś wartościowego i godne upamiętnienie żołnierzy wyklętych.

Klub Radnych „Czas Mieszkańców” zagłosował przeciw absolutorium dla Prezydenta. Nasz sprzeciw nie jest podyktowany tym, że jako jedyni, cytując jednego z kolegów Radnych „nie jesteśmy przy korycie”. Nasz czwórka bardzo poważnie traktuje swój wpływ na miasto i decyzje, które podejmuje. „Koryto” nie jest celem. Nasza czwórka ma bowiem czytelną wizję miasta, zawartą w programie, który opracowaliśmy wspólnie z mieszkańcami i opublikowaliśmy w zeszłym roku w internecie. W tym roku jesteśmy na „nie” jednak mimo tego, liczę, że w przyszłym roku będziemy mogli podjąć inną decyzję.

W grudniu, podarowałam Prezydentowi książkę Jana Ghela „Miasto dla ludzi’, przysłowiową biblię w nowoczesnym myśleniu o mieście. Nikt bowiem nie zbadał morfologii i użytkowania przestrzeni publicznych i miasta w takim zakresie, jak Ghel. Inni Prezydenci i burmistrzowie już korzystają z wiedzy Ghela. Dlaczego jeszcze nie Pan?